Często próbujemy pokazać światu tylko to, co w nas gładkie, dopracowane i pełne sukcesów. Ale wierzę, że to właśnie w naszych niedoskonałościach kryje się największa siła.
Pęknięcia to nie błędy. To ślady naszych doświadczeń, lęków i chwil, w których musieliśmy być odważni. To one sprawiają, że nasza codzienność jest autentyczna, a nie wykreowana pod linijkę .......najtrudniej, ale i najpiękniej jest pozostać wiernym własnym oczom, nawet gdy inni widzą coś innego.
Chcę pisać o tym, co mnie cieszy i co boli, bo tylko w pełnym spektrum emocji możemy odnaleźć siebie. Zapraszam Was do świata, w którym nie szukamy ideału, ale światła, które wpada przez nasze własne szczeliny. Pamiętajcie – każda Wasza historia, nawet ta zarysowana, ma ogromne znaczenie.
Cisza pośród hałasu: O szukaniu siebie w „pęknięciach”
Czasami czuję, że codzienność pędzi zbyt szybko, a ja próbuję ją dogonić, gubiąc po drodze samą siebie. Znacie to uczucie? Ten moment, gdy lista zadań wydaje się nie mieć końca, a w głowie pojawia się natłok myśli i problemów, które trudno uciszyć.
Właśnie wtedy uciekam do mojej bezpiecznej przystani. Dla jednych to mata do jogi, dla innych spacer po lesie. Dla mnie to samotny spacer bądź rozmowa z bliską mi osobą, czasem wyprawa rowerowa... właściwie to ciągle szukam tego spokoju i siły.
To część mojej sfery duchowej. To moment, w którym przestaję „musieć”, a zaczynam „czuć”. Wczoraj, kiedy zmagałam się ze smutkiem, złością i wieloma innymi ciężkimi emocjami, usiadłam w ciszy i pozwoliłam sobie na bycie „nieidealną”.
Zrozumiałam, że duchowość to nie zawsze wielkie objawienia. Często to po prostu zgoda na to, co czujemy tu i teraz. To akceptacja faktu, że mam gorszy dzień, ale wciąż mam też to, co kocham robić. Moja pasja jest mostem, który łączy moje problemy z moim spokojem.
A co jest Waszą ucieczką, gdy rzeczywistość przytłacza? Gdzie szukacie światła, gdy pojawiają się pęknięcia?
Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador